Misiek w Rzeszowie (napisala Kina)
Wzięłam sobie wolne na piatek, żeby raniutko, o 7:04 odjechać pociagiem w 5,5h podróż do Rzeszowa. Nie było tak źle, miałam miejsce siedzące, wagon dla niepalących i gazetke o wyposażeniu wnętrz. Padał śnieg..
O 14 byłam już w akademiku (samam go znalazlam:) ) razem z Miskiem, a przed nami dwa dni i dwie noce razem :] Byliśmy na festiwalu filmów “Happy End” i spacerowalismy sobie po mieście(i to wiele razy tak ze już prawie znam miasto na pamieć
) i pilismy pyszna goraca czekolade w kawiarni Costa, misiek mi gotowal, ja go dopingowalam na zawodach. Razem łazilismy na pokupki a na 6 grudnia dostalam bluzeczke
..
No ale wiadomo, że to co dobre zawsze szybko sie konczy..:/ wiec w niedziele trza bylo wracac do domku.. buu..

dobrze ze caly weekend razem byliscie:)